SinS = Sensy i nonSensy

Wtorek 06.01.2009


Liczba wizyt: 8104
Liczba wpisów: 13
Liczba komentarzy: 107

O mnie
Księga gości
RSS

Kalendarz

Archiwum

  • Styczeń 2009
  • Grudzień 2008
  • Listopad 2008
  • Październik 2008
  • Wrzesień 2008
  • Sierpień 2008
  • Lipiec 2008
  • Czerwiec 2008
  • Maj 2008
  • Kwiecień 2008
  • Marzec 2008
  • Luty 2008
  • Styczeń 2008
  • Grudzień 2007
  • http://sins___sensy_i_nonsensy.blogi.lublin.com.pl

    SinS - Reaktywacja - o policji

    Wtorek 15.04.2008, 12:19:20

    Poniedziałkowy poranek. Lubartowska zalana słońcem. Wyjątkowo mały ruch samochodów. Panuje prawie cisza. Słychać świergot ptaków.

    Hurrra, znowu idę do firmy (dlaczego hurrra, to temat na zupełnie inne opowiadanie). Ale trzeba jeszcze naładować akumulatory, czyli najpierw wizyta w kiosku przy Cyruliczej po codniowy "kontyngent" tytoniowy. Schodząc w kierunku Cyruliczej dostrzegam okiem patrol policji - przystojny młody człowiek i śliczna policjantka (uwierzcie, wystarczył jeden rzut okiem :)) spisujący kolejną ofiarę topografii miasta, czyli kogoś kto pcha się Lubartowską pod górę - czyli pod prąd, bo od wielu, wielu lat jest ona ulicą jednokierunkową.

    Jest już kiosk, jest zamówienie. Wtem przeszywający poranną ciszę okrzyk: POLICJA, POLICJA !!! dobiegający ze skrzyżowania Cyruliczej z Furmańską. Wzrok wszystkich (w tym mój i policjantów) zwraca się w tamtym kierunku. Krzyczy jakiś starszy pan, który po dostrzeżeniu policjantów zaczyna biec co sił w ich kierunku. Przestaję zwracać uwagę na panią z kiosku, która liczy nadal i obserwuję starszego mężczyznę. Przebiega z wyraźnym trudem przez Lubartowską, cudem unikając potrącenia przez jadący z góry samochód. Coś mówi do policjanta, spuszcza głowę i staje karnie z boku. Policjant wraca do wypisywania mandatu.

    Pani policzyła ile mam zapłacić, a ja zaczynam się zastanawiać, czy powinienem się bliżej incydentem zainteresować. W końcu znam gliniarza z widzenia, osobiście nic do niego nie mam, a że zdaża mi się czasami parkować pod domem na znaku zakazu, to może lepiej ....
    Nie, patrzę na starszego pana, jego smutek i bezradność. Przed oczami staje mi obraz mojego Świętej pamięci Ojca ... Jak on by się zachował?
    Już nie mam żadnych wątpliwości. Podchodzę do wspomnianej grupki z pracującą kamerą ....

    Zapis video
    Zbulwersowała mnie opisana sytuacja na tyle, że postanowiliśmy jako Redakcja, poprosić o oficjalny komentarz Rzecznika KMP w Lublinie podkomisarz Magdalene Jędrejek.
    Oto on:
     

    Ad. kontroli pojazdu, który nie zastosował się do znaku „zakaz wjazdu” w ul. Lubartowską od strony Al. 1000-lecia:

    Policjanci podjęli czynności wobec sprawcy wykroczenia, który nie zastosował się do przepisów ruchu drogowego. Kierowcy nie usprawiedliwia fakt, że przyjechał spoza Lublina, gdyż nie zastosował się do znaku drogowego, którego znaczenie jest takie samo w całej Polsce.

    W każdym przypadku decyzja o sposobie zakończeniu interwencji, począwszy od pouczenia, przez ukaranie mandatem karnym, po skierowanie wniosku do Sądu Grodzkiego, należy wyłącznie do policjantów będących na miejscu. To oni mając wszelkie informacje, decydują, jaka kara będzie adekwatna dla danego kierowcy za jego czyn. W tym wypadku kierująca została ukarana mandatem karnym kredytowanym w wysokości 50 zł., a taryfikator przewiduje za to wykroczenie mandat w wysokości do 500 zł.

     

    Ad. interwencji wobec okradzionego mężczyzny:

    Okradziony mężczyzna podszedł do policjantów w trakcie rozpoczętej już przez nich kontroli pojazdu i kierującego. Funkcjonariusze nie mogli przerwać czynności, gdyż trwało już sprawdzanie kierującej w policyjnych bazach danych. Kobieta nie mogła zostać zwolniona do momentu, aż nie potwierdzono jej tożsamości, ustalono że nie jest poszukiwana i nie sprawdzono ilości posiadanych punktów karnych.

    Gdy do patrolu zgłosił się okradziony mężczyzna, policjantka kończyła czynności z kierującą pojazdem, a policjant zaczął ustalać z pokrzywdzonym okoliczności kradzieży i rysopisy sprawców. Zebranie tych informacji pozwala na przekazanie komunikatu o poszukiwanych sprawcach innym patrolom. W między czasie policjant poinformował też o kradzieży dyżurnego, który na ul. Furmańską skierował policjantów operacyjnych nie oznakowany radiowozem, którzy zwykle podejmują interwencje w takich przypadkach.

    Po kilku minutach, gdy policjanci skończyli czynności z kierującą, wraz z okradzionym mężczyzną poszli na miejsce kradzieży. Tam mężczyzna został przekazany patrolowi operacyjnemu, który prowadził dalej poszukiwania sprawców.

     

    podkom. Magdalena Jędrejek


    Odpowiedź autora blogu

    Szanowna Pani Podkomisarz,
    Nie negując faktu ukarania sprawczyni wykroczenia polegającego na jeździe pod prąd Lubartowską "pod górę" i doceniając, że na nałożony na tą Panią mandat wyniósł jedynie 50 pln (chociaż pozwolę sobie przypomnieć, że pan Komendant Sokal w rozmowie z nami odniósł sie nieco inaczej do opisanej przeze mnie sytuacji, która w tym miejscu jest wręcz nagminna) pragnę podkreślić, że istotą problemu, był fakt nie podjęcia przez patrol JAKICHKOLWIEK działań, przy zaistnieniu poważniejszego, moim zdaniem, zdarzenia, jakim był napad na starszego Pana. Pozwoli Pani, z całym szacunkiem, że twierdzenia o przyjęciu zgłoszenia, włożę miedzy bajki , bo całą sytuację obserwowałem z kilkunastu kroków i jakkolwiek nie słyszałem słów, to widziałem zachowanie całej grupy osób, tzn policjantów i starszego Pana.
    O braku reakcji świadczy również rozwowa z panem policjantem, który wyraźnie twierdził, że wszystko musi być po kolei, a nie wspomniał nawet słowem, że jakieś działania zostały juz podjęte.

    Wiem, że musicie Państwo kierować się odpowiednimi przepisami i prosimy nie odbierać krytyki owych przepisów jako zmasowanego ataku na policje jako taką.
    Jeśli funkcjonariusze są bezwzględnie zobowiązani do zakończenia jakiejś nawet błahej interwencji przed podjęciem innej, być może znacznie ważniejszej z punktu dobra publicznego i jeżeli nie uwazacie Państwo, że przepis ów jest bezsensowny, to mogę się zobowiązać, do wydrukowania na koszt własny i rozlepienia w różnych miejscach Lublina plakatów o tej mniej więcej treści:

    OBYWATELU
    Jeśli potrzebujesz pomocy policji i widzisz w pobliżu funkcjonariusza to:
    a) jeśli ma wolne ręce to wołaj o pomoc
    b) jeśli ma w ręku "mandatownik" to zapomnij, że go widziałeś

    =======================================
    dopisane 16 bm wieczorem
    Wierzę, że powyższy tekst i dyskusja, jaka się w związku z jego publikacją wywiązała, przyczynią się do zmiany bezsensownych przepisów które, jak się wydaja, krępują ręce funkcjonariuszom, chcącym (muszącym) działać w ramach przepisów. Przepisy nie mogą stać w sprzeczności ze zdrowym rozsądkiem, i jeżeli powyższy tekst przyczyni się w choćby minimalnym stopniu do "normalizacji" tych fatalnych przepisów, to będę uważał, że spełnił on swoje zadanie.

    pozdrawiam serdecznie
    R.H.



    Komentarze(18)